fbpx
Zaznacz stronę

prawnicy

+ lekarzom

Blog o prawie dla medyków.

Piszemy jak wykonywać zawód zgodnie z przepisami i nie narażać się na odpowiedzialność.

Prawnicy

Lekarzom

Czy wiesz, że…

Lekarz rezydent skierowany do pracy przy zwalczaniu epidemii COVID-19 może złożyć wniosek do Ministra Zdrowia o zaliczenie okresu skierowania na poczet rezydentury.

Piszemy, by pomagać.

Adw. Agnieszka Terlecka-Ludwiniak
Adw. Marcin Bogdanowicz

Wspólnie prowadzimy Kancelarię Prawa Prywatnego i Medycznego w Warszawie. Specjalizujemy się w obsłudze lekarzy i podmiotów leczniczych. Bronimy lekarzy w sprawach o błędy medyczne.

[Czytaj więcej…]

BLOG O PRAWIE DLA MEDYKÓW.

Jak wykonywać zawód zgodnie z przepisami i uniknąć roszczeń.

COVID-19 jako choroba zawodowa

W ostatnim czasie pojawia się coraz więcej pytań, czy COVID-19 jest chorobą zawodową. Z naszych doniesień wynika, że pracodawcy często nie chcą zgłaszać zachorowania na COVID-19 jako choroby zawodowej. Czy mają do tego prawo? Czy...

Telemedycyna a kasa fiskalna

Izolacja społeczna wprowadzona w czasie epidemii spowodowała znaczny wzrost zainteresowania telemedycyną. Objęło ono zarówno sektor publicznych, jak i prywatnych usług zdrowotnych, wskutek czego wzrosło zainteresowanie internetowymi...

Telemedycyna w stacjach dializ

Rozporządzeniem Ministra Zdrowia zmieniającym rozporządzenie w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (Dz.U. z 2020 r. poz. 612) wprowadzono możliwość udzielania przez lekarzy świadczeń przy...

Tarcza antykryzysowa dla medyków

Dziś postanowiliśmy podsumować w jednym miejscu wszystkie rozwiązania tarcz antykryzysowych, z których mogłaby skorzystać większość lekarzy, pielęgniarek i innych osób wykonujących zawody medyczne zatrudnionych na kontraktach. Oto...

Jak bronić się przed hejtem

W czasie epidemii w kierunku medyków płyną słowa uznania. #Bohaterwmasce, „dziękujemy!” – a za nimi także wielka pomoc od przedsiębiorców, organizacji pozarządowych i zwykłych ludzi. Jednak istnieje też „ciemna strona mocy”. W ostatnich...

Kwarantanna personelu na oddziale

W tej chwili załogi kilku oddziałów szpitalnych i domów pomocy społecznej w całej Polsce odbywają kwarantanny w swoich placówkach. Budzi to oczywiste kontrowersje, ale i unaocznia konflikt interesów i wartości powstały w takiej...

Prostaglandyny a obumarcie płodu – case study

Tym wpisem rozpoczynamy serię artykułów typu „case study”. Będziemy w nich opisywać stany faktyczne ważnych lub ciekawych spraw i rozstrzygnięcia sądów. Mamy nadzieję, że pomoże to Wam w lepszym zrozumieniu prawa w Waszej praktyce zawodowej. Zapraszamy do lektury!
 

W skrócie:

  • Odpowiedzialność za błąd medyczny jest zależna od jego skutków.
  • Nie każdy błąd musi prowadzić do odpowiedzialności cywilnej.
  • Lekarz nie może udzielić żadnych świadczeń pacjentowi bez uzyskania jego zgody.

Opis sprawy

Powódka żądała od szpitala kwot:
– 300 000 zł zadośćuczynienia za ból i cierpienia powstałe wskutek błędu diagnostycznego i błędów w leczeniu, które spowodowały śmierć płodu
– 300 000 zł zadośćuczynienia za naruszenie prawa pacjenta – niepoinformowanie o możliwościach diagnostycznych i sposobach leczenia.

U powódki 30 listopada i 1 grudnia rozpoznano ciążę. Następnie była hospitalizowana przez 5 dni z powodu nasilającego się krwawienia z dróg rodnych. 2 grudnia ginekolog wykonał USG i stwierdził ciążę obumarłą. Poprosił o konsultację kolegę. Poinformowano powódkę jedynie, że rozpoznano „puste jajo płodowe”. Przybyły lekarz bez badania USG przystąpił do podania prostaglandyny dopochwowo. Nie udzielono powódce szczegółowych wyjaśnień co do diagnozy, nie poinformowano o dostępnych metodach leczenia ani ich skutkach, ani też nie zapytano jej o zgodę na zastosowane leczenie.

3 grudnia w USG została stwierdzona ciąża żywa 7-tygodniowa. Dalsze postępowanie było zgodne ze sztuką lekarską. Powódka była konsultowana 12 i 16 grudnia, kontynuowano leczenie zalecone przy wypisie. 20 grudnia badanie wykazało brak krwawienia, ale pacjentka zgłaszała bóle w dole brzucha.

Krwawienie powróciło 24 grudnia. W USG opisano ruchy płodu, czynność serca, dostrzeżono krwiaka. 27 grudnia w USG stwierdzono: płód 9-tygodniowy oraz krwiak w dolnym biegunie. W dokumentacji konsultacji z 30 grudnia widać prawidłową ilość płynu owodniowego.

8 stycznia stwierdzono całkowite bezwodzie. 6 lutego powódka została przyjęta na Oddział Położnictwa z powodu bezwodzia w ciąży 15-tygodniowej. 13 lutego została wypisana z ciążą żywą. W trakcie ponownej hospitalizacji, jeszcze 21 lutego powódka odczuwała ruchy płodu, zaś 22 lutego przestała je czuć. W USG stwierdzono obumarcie płodu. Podano mizoprostol dopochwowo w celu indukcji poronienia.

Po tych wydarzeniach powódka była w złym stanie psychicznym. Konsultowała się z psychiatrą i psychologiem. Przyjmowała leki uspokajające. Choć planowała z mężem drugie dziecko, nie była w stanie współżyć z obawy przed zajściem w ciąże i kolejnym narażeniem na śmierć dziecka. Rozpoczęła starania o adopcję.

Biegli powołani w sprawie stwierdzili, że podanie prostaglandyny 2 grudnia stanowiło nieprawidłowe leczenie podjęte wskutek błędu diagnostycznego. Lek ten nie miał jednak zasadniczego wpływu na ciążę. Biegli uznali, że nie można wykazać, że jednorazowe dopochwowe podanie prostaglandyny przyczyniło się do bezwodzia oraz zatrzymania rozwoju płodu. Dalsze postępowanie oceniono jako prawidłowe.

Rozstrzygnięcie sądu

Sąd Okręgowy w Krakowie zasądził na rzecz powódki 25 000 zł tytułem zadośćuczynienia za naruszenie praw pacjenta, w pozostałym zakresie powództwo oddalił. Sąd uznał, że nieprawidłowe postępowanie lekarzy nie było przyczyną poronienia, w związku z czym powódka nie może domagać się za ten skutek zadośćuczynienia. Jednakże jej prawa pacjenta zostały naruszone. Zgodnie z art. 16 i 17 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 849, dalej „UPP”), pacjent ma prawo do wyrażenia zgody na udzielenie określonych świadczeń zdrowotnych lub odmowy takiej zgody.

Sąd stwierdził, że „przystępując do podania leku A. bez udzielenia informacji powódce i bez odebrania od niej zgody przewidzianej w art. 16 i art. 17 ust. 1 u.p.p. zaingerowano w sposób bardzo drastyczny w autonomię powódki i pozbawiono możliwości decydowania o własnej osobie i uniemożliwione podjęcie działań zmierzających do ochrony jeszcze nienarodzonego dziecka. (…) Nie udzielając powyższych informacji i nie odbierając zgody potraktowano powódkę w sposób przedmiotowy, co jest niedopuszczalne w świetle współczesnych standardów udzielania świadczeń zdrowotnych oraz na gruncie obowiązującego prawa.” Sąd uznał kwotę 25 000 zł za adekwatne zadośćuczynienie.

Komentarz

Powyższe orzeczenie podkreśla dwa istotne zagadnienia. Pierwsze z nich to tzw. „adekwatny związek przyczynowy” z art. 361 Kodeksu cywilnego. Pomimo, że powódce udzielono świadczeń niezgodnie z aktualną wiedzą medyczną, nie stało się to podstawą odpowiedzialności za błąd medyczny. Naruszenie nie wywołało bowiem skutków.

W opisanej sprawie związek przyczynowy jest jasny – naruszenie nie wpłynęło na obumarcie płodu. Spójrzmy jednak na inny przykład. Pacjentka ciężarna zostaje przyjęta w trybie pilnym na oddział położnictwa z uwagi na zagrożenie ciąży. Lekarz popełnia błąd, który skutkuje obumarciem płodu. Czy będzie odpowiadał w każdej sytuacji? Nie. Jeżeli będzie w stanie wykazać, że płód i tak nie miał szans na przeżycie, niezależnie od postępowania medycznego, nie poniesie odpowiedzialności cywilnej. Można jednak rozważać odpowiedzialność za naruszenie praw pacjenta, podobnie jak w powyższej sprawie.

Drugim zagadnieniem jest rola zgody pacjenta w procesie udzielania świadczeń. Brak lub wadliwość zgody na świadczenia jest jedną z najczęstszych przyczyn prowadzenia procesów medycznych. Podkreślaliśmy i będziemy to podkreślać: pamiętajcie o odbieranie od pacjentów zgody! W opisanej sprawie lekarz udzielił świadczeń nie pytając pacjentki o zgodę. Jednak nawet gdyby to zrobił, zgoda byłaby wadliwa. Dlaczego? Bo przed odebraniem zgody miał obowiązek udzielenia jej pełnej informacji.

Pacjent jest prawie zawsze słabszą stroną relacji z lekarzem, a zarazem sam podejmuje decyzje. Jaka jest wartość decyzji podjętej przez szefa spółki, który nie rozumie, na co się zgodził? Żadna. Tak samo pacjent udziela ważnej zgody wtedy, gdy lekarz dostarczył mu wszystkich niezbędnych informacji. Należą do nich: rozpoznanie, konieczne leczenie, dostępne metody diagnostyczne i lecznicze, proponowana metoda i alternatywy dla niej – mowa także o świadczeniach, których nasza placówka nie udziela – a także ryzyko związana z planowanym działaniem. Te informacje pacjent musi otrzymać w takiej formie, aby mógł je zrozumieć. Tylko wtedy jego decyzja będzie niewadliwa.

 

Artykuł przygotowaliśmy w oparciu o wyrok Sądu Okręgowego w Krakowie z 2 listopada 2016 r., sygnatura akt I C 686/15. Uzasadnienie wyroku możecie przeczytać TUTAJ.

Zaostrzona odpowiedzialność za błędy medyczne

W związku z niemilknącą burzą wokół nowelizacji art. 37a Kodeksu karnego, Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej oraz Prezesi Okręgowych Rad Lekarskich wydali krytyczny komunikat dotyczący świeżo wprowadzonych zmian w Kodeksie Karnym. Co się zmieniło i czy jest się czego obawiać?
 

W skrócie:

  • Art. 37a Kodeksu karnego pozwala na orzeczenie grzywny albo prac społecznych zamiast kary więzienia.
  • Obecna nowelizacja znacząco utrudnia skorzystanie z tego przepisu.
  • Zachęca też sądy do częstszego orzekania kary więzienia.
  • Nowe przepisy stosuje się do czynów popełnionych po 24 czerwca 2020 r.

O czym mówi art. 37a Kodeksu karnego?

Artykuł ten stanowi podstawę złagodzenia odpowiedzialności karnej za przestępstwa zagrożone karą pozbawienia wolności. Zgodnie z tym przepisem Sąd przy przestępstwach zagrożonych karą pozbawienia wolności do lat 8, mógł swobodnie orzec zamiast tej kary grzywnę lub karę ograniczenia wolności.

Rozważmy to na przykładzie: za błąd medyczny (art. 160 par. 1 KK) lekarzowi grozi kara pozbawienia wolności do lat 3. Tak więc do tej pory Sąd, dzięki art. 37a KK, mógł swobodnie wybierać przy orzekaniu pomiędzy karami grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności. Przy tym Sąd miał obowiązek najpierw rozważyć zastosowanie kar najłagodniejszych, czyli grzywny lub ograniczenia wolności, a dopiero na końcu karę pozbawienia wolności.

Obecne brzmienie art. 37a KK znacząco zmienia powyższą sytuację.

Co się zmieniło?

Wprowadzona niejako „tylnymi drzwiami” w tzw. Tarczy 4.0 (ustawa z 19 czerwca 2020 r. o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19 oraz o uproszczonym postępowaniu o zatwierdzenie układu w związku z wystąpieniem COVID-19, Dz. U. Poz. 1086) zmiana art. 37a KK spowodowała odwrócenie zasady prymatu kar wolnościowych oraz znaczące obostrzenia przy zastosowaniu przez Sąd kary grzywny i ograniczenia wolności zamiast kary pozbawienia wolności.

Ponownie odwołajmy się do przykładu: za nieumyślne spowodowanie śmierci pacjenta (art. 155 KK) lekarzowi grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Do tej pory, dzięki art. 37a KK sąd mógł zamiast tej kary orzec grzywnę lub ograniczenie wolności bez żadnych ograniczeń, a gdyby orzekł karę pozbawienia wolności – miał obowiązek wykazać, dlaczego kara łagodniejsza nie była wystarczająca. Zachęcało to do orzekania kar wolnościowych.

Obecna konstrukcja art. 37a KK nakazuje sądowi najpierw rozważyć zastosowanie kary pozbawienia wolności. Jeśli będzie chciał zastosować karę łagodniejszą, będzie musiał to uzasadnić.

Ponadto minimalna kara ograniczenia wolności, jaką sąd będzie mógł orzec, to 3 miesiące ograniczenia wolności (dotychczas był to 1 miesiąc), zaś minimalna grzywna to 100 stawek dziennych tj. 1000 zł (art. 33 par. 1 KK). Poprzednie brzmienie art. 37a KK pozwalało na orzeczenie minimalnej grzywny w wysokości 100 zł.

Dodatkowo nowy art. 37a KK zobowiązuje sąd, w wypadku gdy stosuje karę łagodniejszą, do dodatkowego wymierzenia środka karnego (np. zakazu wykonywania zawodu), środka kompensacyjnego (np. zadośćuczynienia) lub przepadku.

Wracając do przykładu nieumyślnego spowodowania śmierci przez lekarza: jeżeli Sąd będzie chciał orzec karę łagodniejszą, czyli grzywnę lub ograniczenie wolności, będzie musiał orzec dodatkowo środek karny (np. zakaz wykonywania zawodu), środek kompensacyjny (np. zadośćuczynienie dla pacjenta) lub przepadek.

Przepis tworzy też kuriozalną sytuację, w której sąd musi najpierw ustalić wysokość kary pozbawienia wolności, na którą skazałby oskarżonego. Dopiero jeśli będzie ona poniżej roku, będzie mógł zastosować złagodzenie. A zatem sędzia musi „wymierzyć” i uzasadnić karę więzienia, aby potem wymierzyć inną karę.

Omawiana nowelizacja nakłada na sądy znacznie więcej pracy przy uzasadnianiu łagodniejszych kar, co może dodatkowo zniechęcać do korzystania z art. 37a KK w przypadkach granicznych.

Od kiedy obowiązują zmiany?

Ustawa obowiązuje od 24 czerwca 2020 r. i nie zawiera żadnych przepisów szczególnych dotyczących stosowania nowego art. 37a KK. Oznacza to, że zaostrzony przepis 37a KK będzie stosowany tylko do czynów popełnionych po wejściu w życie ustawy, np. do błędu medycznego, który lekarz popełnił po 24 czerwca 2020 r.

Co jednak ze wcześniejszymi przypadkami i sprawami już trwającymi? Do nich powinny mieć zastosowanie przepisy, które obowiązywały w dniu popełnienia czynu (art. 4 par. 1 KK).

Podsumowanie

Nowe brzmienie art. 37a KK niewątpliwie zaostrza odpowiedzialność medyków za błąd w sztuce (art. 160 KK), nieumyślne spowodowanie śmierci (art. 155 KK), nieumyślne ciężkie uszkodzenie ciała (art. 165 par. 2 KK), niezgodne z ustawą przerwanie ciąży (art. 152 KK). Jednocześnie powoduje powrót do najbardziej radykalnego w powojennej Polsce rozwiązania z lat 1995 – 1997. Oceniamy negatywnie powyższą zmianę, jako mogącą wprowadzić większy lęk lekarzy przy podejmowaniu ryzykownego leczenia lub przyznawaniu się do popełnionych błędów, jak również ograniczającą możliwości Sądu do wymierzenia kary sprawiedliwej, adekwatnej do popełnionego czynu.

Link do komunikatu Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej oraz Prezesów Okręgowych Rad Lekarskich: https://nil.org.pl/aktualnosci/4912-pnrl-i-prezesi-orl-wspolnie-o-tarczy-antykryzysowej-40

Zgoda na udzielanie świadczeń zdrowotnych

Uzyskanie zgody na udzielenie świadczeń opieki zdrowotnej, lekarskich, pielęgniarskich, fizjoterapii i innych – jest obowiązkiem medyka. Jej udzielenie jest zaś prawem pacjenta. Zabieg bez zgody nie może być wykonany. Poniżej, w formie pytań i odpowiedzi, opisujemy czym jest zgoda i jak należy ją traktować.
 

W skrócie:

  • Na wszystkie świadczenie zdrowotne pacjent musi wyrazić zgodę, także na badania.
  • Zgoda może być wyrażona w każdej formie, jednak na zabiegi ryzykowne – pisemnie.
  • W szczególnych przypadkach, dla ratowania życia, możliwe jest udzielenie świadczeń bez zgody pacjenta.
  • W pozostałych wypadkach udzielenie świadczeń bez zgody może powodować odpowiedzialność cywilną, karną i dyscyplinarną.

Na co należy uzyskać zgodę?

Na udzielenie konkretnego świadczenia zdrowotnego. Zgodnie z art. 2 § 1 pkt 10) ustawy o działalności leczniczej, są to „działania służące

  1. zachowaniu,
  2. ratowaniu,
  3. przywracaniu lub
  4. poprawie zdrowia oraz
  5. inne działania medyczne wynikające z procesu leczenia lub przepisów odrębnych regulujących zasady ich wykonywania”.

Świadczeniem zdrowotnym jest także badanie.

Czemu muszę uzyskać zgodę pacjenta?

Badanie lub zabieg są ingerencją w dobra osobiste pacjenta – zarówno przez pozyskiwanie informacji, jak i naruszenie jego nietykalności cielesnej lub przecięcie ciała. W warunkach np. przychodni jesteśmy przyzwyczajeni, że lekarz dotyka nas, mierzy parametry itd. Jednak gdyby ktoś zaczął nas opukiwać czy uciskać brzuch na ławce w parku, byłoby to przestępstwem. Udzielenie zgody stanowi zalegalizowanie tych działań.

Jakie mam obowiązki przy uzyskaniu zgody?

Zgoda pacjenta musi być tzw. „zgodą poinformowaną”. To znaczy, że przed jej wyrażeniem trzeba poinformować pacjenta o jego stanie zdrowia, rozpoznaniu, proponowanej metodzie leczenie, innych dostępnych metodach leczenia lub diagnostyki (także tych, których Twoja placówka nie oferuje), następstwach ich zastosowania oraz o rokowaniu.

Informacji tej powinniście udzielać w sposób przystępny dla pacjenta. Trzeba wziąć pod uwagę jego wiek, wiedzę, możliwości intelektualne. Musicie zadbać, żeby mógł Was zrozumieć. Oczywiście pacjent ma prawo nie chcieć tego słuchać (art. 31 par. 3 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty), ale wtedy powinniście upewnić się, że nie chce wiedzieć niczego także na kolejne tematy, które mieliście mu do przekazania, i odnotować jego decyzję w dokumentacji medycznej.
Szczególnie istotna jest informacja o ryzyku związanym z zabiegiem. Wyrażając zgodę, pacjent bierze na siebie ryzyko zabiegu (oczywiście w zakresie powikłań, nie błędów), jednak tylko to, o którym został poinformowany.

Pamiętajcie, że wręczenie pacjentowi kartki z opisem zabiegu, ryzyka itd. nie oznacza udzielenia informacji. Jeżeli stosujecie takie blankiety, powinniście upewnić się, że pacjent zrozumiał ich treść i umożliwić mu zadawanie pytań.

Czy zgoda musi być udzielona na piśmie?

Zasadniczo nie. Zgoda może być wyrażona przez każde zachowanie pacjenta, które dostatecznie ujawnia jego wolę – np. przez podwinięcie mankietu do pobrania krwi. Jednakże przy zabiegach operacyjnych i zabiegach oraz badaniach podwyższonego ryzyka ustawa wymaga zgody pisemnej. Jej niezachowanie sprawi, że w razie roszczeń pacjenta może być Wam trudno udowodnić, że wyraził zgodę. W sprawie cywilnej sąd pozwoli Wam udowadniać zgodę zeznaniami świadków, tylko jeśli uprawdopodobnicie dokumentem, że zgoda była. Dlatego jeśli macie wątpliwości co do charakteru zabiegu – bierzcie zgodę na piśmie.

Na izbie przyjęć bierzemy od pacjenta zgodę na wszystkie zabiegi z góry. Czy to wystarczy?

Nie. Pacjent może wyrazić zgodę tylko po uzyskaniu informacji na temat konkretnych świadczeń. Zgoda udzielona bez tych informacji jest wadliwa.

Kto wyraża zgodę?

Zasadniczo pacjent. Jednakże:

  1. Jeśli pacjent jest:
    • poniżej 16 r.ż.
    • niezdolny do wyrażenia zgody (np. nieprzytomny)
    • ubezwłasnowolniony całkowicie

    – zgodę wyraża przedstawiciel ustawowy. Opiekun faktyczny ma jedynie prawo wyrazić zgodę na badanie.

  2. Jeśli pacjent jest między 16 a 18 r.ż., wymagana jest także jego zgoda.
  3. Jeśli pacjent jest:
    • między 16 a 18 r.ż.,
    • ubezwłasnowolniony, chory psychicznie lub upośledzony umysłowo, ale ma dostateczne rozeznanie

    – i sprzeciwia się czynnościom, a ich przedstawiciel ustawowy wyraża na nie zgodę, dodatkowo wymagana jest zgoda sądu opiekuńczego.

  4. Jeśli pacjent jest:
    • poniżej 18 r.ż.,
    • niezdolny do wyrażenie zgody
    • ubezwłasnowolniony

    – i nie ma przedstawiciela ustawowego, zgodę wyraża sąd opiekuńczy.

To ważne, żeby pilnować tych zasad. Zgodnie z art. 82 Kodeksu cywilnego „Nieważne jest oświadczenie woli złożone przez osobę, która z jakichkolwiek powodów znajdowała się w stanie wyłączającym świadome albo swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli. Dotyczy to w szczególności choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo innego, chociażby nawet przemijającego, zaburzenia czynności psychicznych.” Może się więc okazać, że nawet podpisany blankiet nie ma mocy prawnej, jeżeli Wasz pacjent nie był zdolny do wyrażenia zgody.

Kiedy można udzielić świadczeń bez zgody pacjenta?

Jeżeli pacjent wymaga niezwłocznej pomocy i nie może wyrazić zgody z jakichkolwiek przyczyn, a jej uzyskanie od przedstawiciela ustawowego albo sądu trwałoby zbyt długo, badania albo inne świadczenie może być udzielone bez zgody pacjenta. Taką decyzję lekarz powinien skonsultować z innym lekarzem, jeżeli ma taką możliwość.

Szczególna sytuacja zachodzi, jeśli przedstawiciel ustawowy pacjenta małoletniego, ubezwłasnowolnionego lub niezdolnego do świadomego wyrażenia zgody nie zgadza się na operację lub czynność podwyższonego ryzyka, a jest to niezbędne by usunąć zagrożenie życia pacjenta lub ryzyko ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia. Wtedy powinniście wystąpić o zgodę do sądu opiekuńczego. Jeżeli jednak nie można czekać, macie prawo przeprowadzić czynność bez zgody. Powinniście skonsultować się wcześniej z drugim lekarzem, najlepiej tej samej specjalności. Niezwłocznie po czynności powinniście powiadomić o niej przedstawiciela ustawowego, opiekuna faktycznego albo sąd opiekuńczy.

Możliwe jest też rozszerzenie pola operacyjnego lub innej metody leczniczej lub diagnostycznej, jeżeli pacjentowi grozi trata życia, ciężkie uszkodzenie ciała lub ciężki rozstrój zdrowia, a nie ma możliwości uzyskać zgody pacjenta dostatecznie szybko – np. gdy wykryty zostanie nowotwór bardzo szybko się rozwijający. Obowiązki lekarza są takie jak wyżej: zasięgnąć opinii drugiego lekarza, najlepiej tej samej specjalności, po fakcie poinformować pacjenta, jego przedstawiciela ustawowego lub opiekuna faktycznego, a w ich braku sąd opiekuńczy i wszystko dokładnie opisać w dokumentacji.

Oczywiście takie sytuacje powinniście opisać w dokumentacji medycznej.

Czy zgoda może być odwołana?

W pewnych sytuacjach tak. Jeśli jednak prawidłowo udzielicie informacji przed zabiegiem, nie powinno się to zdarzyć. Pacjent ma prawo odwołać zgodę udzieloną pod wpływem błędu – czyli mylnego wyobrażenia o istniejącym stanie rzeczy, np. o zabiegu na który się zgadza. Podstawą uchylenia może być tylko błąd istotny z perspektywy świadczenia. Nieistotne jest np. gdy chirurg zadeklaruje, że używa ostrzy jednej firmy, a okaże się, że szpital zapewnia skalpele innego producenta.

Na odwołanie zgody pacjent ma rok od chwili, gdy dowiedział się o błędzie.

W kieszeni nieprzytomnego pacjenta znalazłam notatkę, w której sprzeciwia się transfuzji krwi. Czy mam to respektować, jeśli pacjent bez tego umrze?

Choć to bardzo trudne, to niestety należy uszanować takie oświadczenie. Sąd Najwyższy w przełomowym wyroku III CK 155/05 z 27.10.2005 r. stwierdził, że „oświadczenie pacjenta wyrażone na wypadek utraty przytomności, określające wolę dotyczącą postępowania lekarza w stosunku do niego w sytuacjach leczniczych, które mogą zaistnieć w przyszłości, jest dla lekarza – jeżeli zostało złożone w sposób wyraźny, jednoznaczny i nie budzi innych wątpliwości – wiążące”. Nie musi ono być podpisane.

Co grozi za udzielenie świadczenia bez zgody pacjenta?

Wykonanie zabiegu leczniczego bez zgody pacjenta jest przestępstwem z art. 192 Kodeksu karnego, zagrożonym karami grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do 2 lat. Przestępstwo to jest ścigane wyłącznie na wniosek pokrzywdzonego.

Jednocześnie udzielenie zabiegu bez zgody lub bez udzielenia dostatecznych informacji przed jej udzieleniem stanowi naruszenie praw pacjenta, które obejmują zarówno prawo do informacji (art. 9 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (dalej „UPP”)), jak i prawo do wyrażenia zgody na udzielenie świadczeń zdrowotnych (art. 16 UPP). Za ich naruszenie pacjentowi przysługuje zadośćuczynienie (art. 4 UPP). Udzielenie zabiegu bez zgody narusza też art. 13 par. 1 Kodeksu Etyki Lekarskiej (KEL).

Oczywiście, jeśli na zabieg bez zgody pozwalało prawo, lekarz nie poniesie żadnej odpowiedzialności.

W jakich przepisach są zawarte regulacje dotyczące zgody?

Art. 15 – 19 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 849)
Art. 32 – 35 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 514)
Art. 2 § 1 pkt 10) ustawy o działalności leczniczej (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 295)
Art. 82, 84 i 88 Kodeksu cywilnego (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1145 z późn. zm.)
Art. 192 Kodeksu karnego (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1950 z późn. zm.)
Art. 13 § 1 Kodeksu Etyki Lekarskiej

Zasiłek chorobowy: 80 czy 100 procent?

Na podstawie art. 4c ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. z 2020 r. poz. 374 z późn. zm.) podwyższono zasiłek chorobowy dla osób wykonujących zawody medyczne w podmiocie leczniczym z 80 do 100% podstawy wymiaru. Podwyżka dotyczy sytuacji, gdy osoba ta odbywa kwarantannę lub jest w izolacji po kontakcie z osobą chorą na COVID-19 w związku z obowiązkami służbowymi. W wywiadzie przeprowadzonym przez red. Agatę Szczepańską z Dziennika Gazety Prawnej odpowiadamy na pytania o szczegóły regulacji.
 

W skrócie:

  • Wyższy zasiłek przysługuje osobom wykonującym zawody medyczne, zatrudnionym w podmiotach leczniczych.
  • Podstawą jego naliczenia jest odbywanie kwarantanny lub izolacji, które są wynikiem kontaktu z chorym na COVID-19.
  • Kontakt ten musi pozostawać w związku z obowiązkami służbowymi ubezpieczonego.
  • W przypadku pracownika ten związek potwierdza pracodawca, a osoby na kontaktach robią to same.
AS: Aby lekarz dostał 100 proc. zasiłku, musi być zgłoszony do kwarantanny przez pracodawcę. Co w sytuacji, gdy nie zgadza się z jego oceną?

MB: Nie zgadzam się ze zdaniem, że musi być zgłoszony przez pracodawcę. Droga zgłoszenia do inspekcji sanitarnej nie ma tutaj znaczenia. Pracodawca stwierdza natomiast, czy kwarantanna lub izolacja jest efektem kontaktu, który nastąpił związku z wykonywaniem obowiązków z umowy o pracę. Jeśli uzna, że nie, wypłaci tylko 80% zasiłku lub przekaże swoje zdanie ZUS w przypadku mniejszych podmiotów. W pierwszej sytuacji medyk powinien wystąpić o rozstrzygnięcie do ZUS, w drugiej Zakład orzeknie sam. W obu przypadkach pozostaje jeszcze odwołanie do sądu pracy. Tam lekarz będzie miał pełen wachlarz środków dowodowych: dokumenty, przesłuchania świadków, opinie biegłych.

Dużo łatwiej mają osoby zatrudnione na kontraktach, które same składają oświadczenie o związku decyzji sanepidu z kontaktem.

Czy sformułowanie „obowiązkowa kwarantanna lub izolacja wynika ze styczności z osobami chorymi z powodu COVID-19 w związku z wykonywaniem obowiązków wynikających z zatrudnienia w podmiocie leczniczym” – jest wystarczająco jasne? Czy jest tu pole do interpretacji? Czy wystarczy kontakt z zakażonym pacjentem, czy muszą być spełnione dodatkowe przesłanki (takie jak np. brak odpowiedniego zabezpieczenia)?

Niefortunne jest odniesienie przepisu do styczności z osobami chorymi na COVID-19. Osoba chora to ktoś u kogo po zakażeniu wirusem SARS-CoV-2 rozwinęły się objawy choroby COVID-19. Powstaje jednak pytanie co z osobami, które miały styczność z nosicielami bezobjawowymi? Moim zdaniem ci medycy również powinni otrzymać podwyższony zasiłek, choć pracodawcy mogą chcieć przyjąć inną interpretację.

Drugi kłopot sprawia powiązanie izolacji, więc i zachorowania, z wykonywaniem zawodu. Związek ten nie zawsze jest oczywisty, szczególnie gdy szpital zapewnia środki ochronne. Sprawy dotyczące zakażeń są trudne, bo wirusa nie widać, gdy wchodzi do organizmu. Dlatego musimy polegać na domniemaniach, a te zawodzą w sytuacjach granicznych. Dowód związku przyczynowego spoczywa zaś na lekarzu. Łatwiej jest w przypadku kwarantanny, bo GIS nie uznaje za przypadek lekarza udzielającego świadczeń w środkach ochronnych, więc będziemy mieć do czynienia głównie z jasnymi sytuacjami, np. gdy tych środków nie było.

W czasie epidemii należałoby oczekiwać od rządzących, że stworzą domniemania na korzyść lekarzy, które placówka lub ZUS musiałyby obalić, np. twierdząc, że nie było żadnego zakażonego pacjenta. Niestety, nie zdecydowano się na takie rozwiązanie.

Czy pracownik medyczny w ogóle może zgłosić się sam do sanepidu i uzyskać decyzję o kwarantannie? Wtedy dostaje zasiłek w wysokości 80 proc.?

Jak najbardziej można zgłosić się samemu. Sanepid działa na podstawie procedury administracyjnej i kieruje się zasadą prawdy obiektywnej. Każda wiarygodna informacja o kontakcie powinna skończyć się decyzją o kwarantannie – także pochodząca od zainteresowanego. Zasiłek powinien wynosić 100 procent w każdym przypadku, gdy odosobnienie jest skutkiem kontaktu w placówce.

Czy ten stuprocentowy zasiłek przysługuje tylko lekarzom pracującym w szpitalach, czy też może tylko w placówkach publicznych?

Zasiłek przysługuje osobom zatrudnionym w podmiotach leczniczych. Zgodnie z art. 4 ustawy o działalności leczniczej są to przedsiębiorcy, SPZOZ-y, jednostki budżetowe, instytuty badawcze, fundacje i stowarzyszenia lub ich jednostki organizacyjne, kościelne osoby prawne i jednostki wojskowe – w zakresie, w jakim prowadzą działalność leczniczą. Czyli mówimy o każdej osobie, która jest zatrudniona w placówce prowadzącej taką działalność i w związku z tą działalnością.

Czy przepis ten obejmuje wszystkich medyków, niezależnie od formy zatrudnienia czy miejsca pracy? Czy chirurg plastyczny pracujący w prywatnej klinice medycyny estetycznej też jest objęty tym uprawnieniem? Albo lekarz wykonujący kontrolne usg w sieci abonamentowej? Pytam o te świadczenia, bo nie są ratującymi życie i są finansowane ze środków publicznych.

Tak, przepis obejmuje wszystkich medyków, nie tylko ratujących życie lub udzielających świadczeń refundowanych. Wystarczy, że podmiot w którym pracują udziela świadczeń zdrowotnych.

Krótko mówiąc: w jakiej sytuacji medykom na kwarantannie przysługuje 100 proc. zasiłku, a kiedy 80 proc.? Czy są tu jeszcze jakieś wątpliwości?

Jak już mówiłem, wątpliwości dotyczą przede wszystkim kwestii dowodowych. Zasiłek w wysokości 100 procent podstawy wymiaru przysługuje osobom, które zakaziły się SARS-CoV-2 i są w izolacji lub miały kontakt z osobą zakażoną i są w kwarantannie – jeżeli ten kontakt był związany z wykonywaniem obowiązków zawodowych w podmiocie leczniczym. Kontakt nie musi nastąpić w trakcie udzielania świadczeń przez medyka, może to być np. na korytarzu, gdy lekarz szedł udzielać teleporad. Może też chodzić o kontakt z innym medykiem, który jest zakażony. Zasiłek przysługuje tylko osobom wykonującym zawody medyczne: lekarzowi, pielęgniarce, ratownikowi medycznemu, fizjoterapeucie, diagnoście laboratoryjnemu. Jeśli kontakt nastąpił bez związku z udzielaniem świadczeń, a także gdy kwarantanna jest skutkiem powrotu zza granicy – przysługuje zasiłek w wysokości 80% podstawy. To samo dotyczy okresu kwarantanny przed 1 kwietnia 2020 r.

Na pytania odpowiadał adw. Marcin Bogdanowicz.

 

Fragmenty wywiadu znalazły się w artykule pt. „Lekarz na kwarantannie nie zawsze z pełnopłatnym zwolnieniem” opublikowanym w Dzienniku Gazecie Prawnej. Z całym artykułem można się zapoznać tutaj: https://serwisy.gazetaprawna.pl/zdrowie/artykuly/1480879,lekarz-na-kwarantannie-zasilek-chorobowy.html

A my dziękujemy red. Agacie Szczepańskiej za zgodę na publikację wywiadu.

COVID-19 jako choroba zawodowa

W ostatnim czasie pojawia się coraz więcej pytań, czy COVID-19 jest chorobą zawodową. Z naszych doniesień wynika, że pracodawcy często nie chcą zgłaszać zachorowania na COVID-19 jako choroby zawodowej. Czy mają do tego prawo? Czy COVID-19 może być chorobą zawodową? Jakie prawa Wam przysługują i jakie kwoty w związku z tym możecie otrzymać? O tym piszemy poniżej.
 

W skrócie:

  • Z tytułu choroby zawodowej przysługuje szereg świadczeń nieprzewidzianych w przypadku „zwykłych” chorób.
  • Świadczenia te mogą otrzymać pracownicy etatowi, zatrudnieni na umowy cywilnoprawne oraz kontraktowi (na działalności gospodarczej).
  • Wysokość świadczeń sprawia, że warto upomnieć się o swoje prawa.
  • Czy COVID-19 jest chorobą zawodową i jak dochodzić świadczeń piszemy poniżej.

Choroba zawodowa a COVID-19

Choroba jest chorobą zawodową, gdy w wyniku oceny warunków pracy można stwierdzić, że została spowodowana działaniem czynników szkodliwych dla zdrowia występujących w środowisku pracy albo w związku ze sposobem wykonywania pracy, co stanowi tzw. „narażenie zawodowe” (art. 235¹ Kodeksu pracy). Choroba zawodowa musi być ujęta w wykazie chorób zawodowych. Wykaz ten stanowi załącznik do rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 30 czerwca 2009 r. w sprawie chorób zawodowych (t.j. Dz. U. z 2013 r. poz. 1367, dalej „RChZ”). Choroby zakaźne lub ich następstwa są w nim ujęte jako choroby zawodowe. COVID-19 jest zaś chorobą zakaźną (rozporządzenie Ministra Zdrowia z 27 lutego 2020 r. w sprawie zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2, Dz. U. Poz. 325, które objęło zakażenie SARS-CoV-2 przepisami o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń).

Na tą interpretację wskazuje również Minister Zdrowia, który uznał, że stwierdzenie choroby zawodowej w przypadku COVID-19 będzie odbywało się na takich samych zasadach jak w przypadku innych chorób zakaźnych (zob. https://nipip.pl/wp-content/uploads/2020/04/odpowied-z-MZ_Choroby_Zaka-ne.pdf).

Jeżeli więc będziecie w stanie wykazać, że w związku ze sposobem wykonywania pracy lub pracą wśród osób zakażonych z dużym prawdopodobieństwem doszło do zarażenia Was w pracy, choroba ta może być uznana za chorobę zawodową. Co ważne, COVID-19 może zostać uznany za chorobę zawodową niezależnie od okresu, jaki minął od zachorowania.

Komu przysługują świadczenia

Zarówno pracownicy etatowi, jak i kontraktowi (prowadzący działalność gospodarczą) posiadają obowiązkowe ubezpieczenie wypadkowe, tak więc niezależnie od formy zatrudnienia, Wasze zachorowanie może zostać uznane za chorobę zawodową. Dotyczy to także osób na stażu oraz umowie zlecenia (art. 5 ust. 3 ustawy z dnia 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 1205 z późn. zm., dalej „USWP”). Stwierdzenie choroby zawodowej może nastąpić niezależnie od rozwiązania umowy z pracodawcą, byleby zakażenie nastąpiło w okresie zatrudnienia (art. 235² KP).

Świadczenia z tytułu choroby zawodowej

Z tytułu choroby zawodowej przysługują Wam następujące świadczenia:

  1. zasiłek chorobowy w wysokości 100% podstawy wymiaru – dla ubezpieczonego, którego niezdolność do pracy spowodowana została wypadkiem przy pracy lub chorobą zawodową;
  2. świadczenie rehabilitacyjne w wysokości 100% podstawy wymiaru – dla ubezpieczonego, który po wyczerpaniu zasiłku chorobowego jest nadal niezdolny do pracy, a dalsze leczenie lub rehabilitacja lecznicza rokują odzyskanie zdolności do pracy;
  3. zasiłek wyrównawczy – tylko dla ubezpieczonego będącego pracownikiem, którego wynagrodzenie uległo obniżeniu wskutek stałego lub długotrwałego uszczerbku na zdrowiu;
  4. jednorazowe odszkodowanie – dla ubezpieczonego, który doznał stałego lub długotrwałego uszczerbku na zdrowiu;
  5. jednorazowe odszkodowanie dla członków rodziny zmarłego ubezpieczonego lub rencisty;
  6. renta z tytułu niezdolności do pracy – dla ubezpieczonego, który stał się niezdolny do pracy wskutek choroby zawodowej;
  7. renta szkoleniowa – dla ubezpieczonego, w stosunku do którego orzeczono celowość przekwalifikowania zawodowego ze względu na niezdolność do pracy w dotychczasowym zawodzie spowodowaną chorobą zawodową;
  8. renta rodzinna – dla członków rodziny zmarłego ubezpieczonego lub rencisty uprawnionego do renty z tytułu choroby zawodowej;
  9. dodatek do renty rodzinnej – dla sieroty zupełnej;
  10. dodatek pielęgnacyjny;
  11. pokrycie kosztów leczenia z zakresu stomatologii i szczepień ochronnych oraz zaopatrzenia w przedmioty ortopedyczne.

Świadczenia te wypłacane są z ZUS.

Pamiętajcie, że świadczenia z tytułu choroby zawodowej nie będą Wam przysługiwać, jeżeli kwota Waszego zadłużenia w ZUS przekracza 6,60 zł w chwili złożenia wniosku o świadczenie – do czasu spłaty zadłużenia (art. 6 ust. 1 i 2 USWP).

Jeżeli jesteście zaś zatrudnieni na umowę o pracę:

  1. jeżeli stalibyście się niezdolni do wykonywania dotychczasowej pracy wskutek choroby zawodowej – pracodawca, na podstawie orzeczenia lekarskiego, ma obowiązek przenieść Was do innej odpowiedniej pracy (art. 231 KP);
  2. pracodawca może rozwiązać z Wami umowę o pracę bez wypowiedzenia, gdy Wasza nieobecność w pracy trwa dłużej niż 3 miesiące (art. 53 KP).

Jak zgłosić chorobę zawodową

  1. Co do zasady zgłoszenie zachorowania na chorobę zawodową należy do pracodawcy. Pracodawca ma bowiem obowiązek zgłosić właściwemu państwowemu inspektorowi sanitarnemu i właściwemu okręgowemu inspektorowi pracy każdy przypadek podejrzenia choroby zawodowej (art. 235 par. 1 KP).
  2. Zgłoszenia zachorowania możecie dokonać również sami właściwemu państwowemu inspektorowi sanitarnemu i właściwemu okręgowemu inspektorowi pracy. Przy czym jeżeli jesteście aktualnie zatrudnieni u tego pracodawcy, u którego nastąpiło zachorowanie, zgłaszacie podejrzenie zachorowania za pośrednictwem lekarza sprawującego nad Wami profilaktyczną opiekę zdrowotną (art. 235 par. 2² KP).
  3. Obowiązek zgłoszenia podejrzenia choroby zawodowej ma również lekarz lub dentysta, który podczas wykonywania zawodu powziął takie podejrzenie u pacjenta (art. 235 par. 2¹ KP) oraz lekarz orzecznik (art. 235 par. 2).

Na dalszym etapie zostaniecie skierowani do lekarza orzecznika, który wyda orzeczenie o rozpoznaniu choroby zawodowej. Skierowanie nie nastąpi, gdy podejrzenie choroby stwierdza sam lekarz orzecznik (par. 4 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 30 czerwca 2009 r. w sprawie chorób zawodowych, t.j. Dz. U. z 2013 r. poz. 1367).

Dopiero po rozpoznaniu choroby zawodowej przez lekarza orzecznika właściwy państwowy inspektor sanitarny będzie mógł wydać decyzję administracyjną o stwierdzeniu choroby zawodowej (par. 8 ust. 1 RChZ).

Pamiętajcie, że zgłaszanie i stwierdzanie choroby zawodowej nie różni się w przypadku pracowników zatrudnionych na różnych podstawach! (art. 5 ust. 3 USWP). Na każdym etapie postępowania dotyczącego stwierdzenia i rozpoznania choroby zawodowej przysługują Wam też środki odwoławcze, jeżeli nie będziecie zgadzać się z decyzją lekarza orzecznika lub sanepidu. Zgłoszenia zachorowania na COVID-19 możecie dokonać również w każdym czasie, gdyż ustawodawca orzekł, że nie ma okresu po którym stwierdzenie choroby zawodowej byłoby niemożliwe w przypadku chorób zakaźnych (załącznik do RchZ).

Odpowiedzialność pracodawcy

Niezgłoszenie choroby zawodowej albo podejrzenia o taką chorobę, nieujawnienie choroby zawodowej, albo przedstawienie niezgodnych z prawdą informacji, dowodów lub dokumentów dotyczących takiej choroby, niewykonanie nakazu lub nieudzielenie informacji sanepidowi – stanowi wykroczenie za które pracodawcy grozi kara grzywny nawet do 30 000 zł (art. 283 KP).

Czy jest o co walczyć?

No dobrze, ale czy warto przechodzić całą powyższą procedurę, aby stwierdzić zachorowanie na chorobę zawodową? Naszym zdaniem dla wielu z Was może to być korzystne rozwiązanie. Już sama analiza przepisów dotyczących świadczeń pieniężnych wskazuje, że kwota, jaką można uzyskać z ZUS wynieść może kilkanaście tysięcy złotych. Jednorazowe odszkodowanie przysługuje bowiem w wysokości 20% przeciętnego wynagrodzenia za każdy procent stałego lub długotrwałego uszczerbku na zdrowiu (art. 12 ust. 1 USWP). Obecnie jest to 984 zł za każdy 1% uszczerbku na zdrowiu (obwieszczenie Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z dnia 3 marca 2020 r. w sprawie wysokości kwot jednorazowych odszkodowań z tytułu wypadku przy pracy lub choroby zawodowej, M.P. Poz. 279).

O procentowym uszczerbku na zdrowiu, który ponieśliście w związku z zachorowaniem, orzeka lekarz orzecznik ZUS, do którego zostaniecie skierowani po złożeniu wniosku o świadczenie pieniężne (§6 rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 18 grudnia 2002 r. w sprawie szczegółowych zasad orzekania o stałym lub długotrwałym uszczerbku na zdrowiu, trybu postępowania przy ustalaniu tego uszczerbku oraz postępowania o wypłatę jednorazowego odszkodowania Dz.U. Nr 243, poz. 1974). Przy zachorowaniu na chorobę zakaźną procent uszczerbku, który określić może lekarz ZUS wynosi od 0 do 100%, przy czym stopień uszczerbku na zdrowiu określa się w zależności od skutków, jakie choroba pozostawiła w narządach i układach. I tak np. uszkodzenia płuc i opłucnej (zrosty opłucnowe, uszkodzenia tkanki płucnej, ubytki tkanki płucnej) wiążą się z uszczerbkiem na zdrowiu rzędu 10 – 40% w zależności od tego, czy wystąpiła przy tym niewydolność oddechowa (załącznik do RWKJO). W związku z tym kwota, jaką można uzyskać za tego typu uszczerbek na zdrowiu, który może być częstym skutkiem zachorowania na COVID-19 wiązać się będzie z uzyskaniem świadczenia pieniężnego rzędu 9840 – 39 360 zł.

Podsumowanie

Zachorowanie na COVID-19 w wyniku zarażenia w miejscu pracy jest uznawane za chorobę zawodową. W związku z tym pracodawca ma obowiązek zgłoszenia Waszego zachorowania odpowiednim instytucjom państwowym. Dzięki temu wy lub Wasza rodzina zyskacie uprawnienia do dochodzenia z ZUS świadczeń, które mogą wynieść nawet kilkanaście tysięcy złotych. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, jak uzyskać te lub inne świadczenia z ZUS w związku z zachorowaniem na COVID-19, skontaktuj się z nami. Pomożemy!

Telemedycyna a kasa fiskalna

Izolacja społeczna wprowadzona w czasie epidemii spowodowała znaczny wzrost zainteresowania telemedycyną. Objęło ono zarówno sektor publicznych, jak i prywatnych usług zdrowotnych, wskutek czego wzrosło zainteresowanie internetowymi platformami do telemedycyny, szczególnie u osób prowadzących indywidualne praktyki. Ponieważ dla wielu z Was jest to nowa dziedzina, pojawia się wiele pytań z nią związanych. Jedno z nich dotyczy kasy fiskalnej. Wyjaśniamy czy trzeba ją mieć, by świadczyć usługi online.

W skrócie:

  • Kasa fiskalna jest obowiązkowa, gdy sprzedaż lub usługi są świadczone na rzecz osób nieprowadzących działalności gospodarczej oraz rolników ryczałtowych.
  • Rozporządzenie MF określa zwolnienia z używania kas, jednak usługi medyczne świadczone przez lekarzy i lekarzy dentystów są z nich wyłączone.
  • Lekarze nie muszą jednak używać kas fiskalnych świadcząc usługi telemedyczne, gdy spełnione są warunki opisane poniżej.

Stosowanie kasy fiskalnej

Zgodnie z art. 111 § 1 ustawy o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 106 ze zm., dalej „ustawa o VAT”) podatnicy sprzedający towary lub usługi na rzecz osób fizycznych, które nie prowadzą działalności gospodarczej oraz rolników ryczałtowych mają obowiązek prowadzić ewidencję sprzedaży przy użyciu kasy fiskalnej. Minister Finansów określił jednak wyjątki, na podstawie art. 111 § 8 ustawy o VAT wydając rozporządzenie z 28 grudnia 2018 r. (Dz.U. z 2018 r. poz. 2519, dalej „ZwolnieniaR”) wskazujące kto i kiedy jest zwolniony z używania kas fiskalnych.

Paragraf 4 ust. 1 pkt 2) lit. f) ZwolnieniaR wyklucza ze zwolnień usługi medyczne świadczone przez lekarzy i lekarzy dentystów. Jednakże § 4 ust. 3 pkt 2) ZwolnieniaR wprowadza wyjątek od tej zasady. Wyjątek pozwala skorzystać ze zwolnienia, gdy usługi są świadczone wyłącznie przy użyciu środków porozumiewania się na odległość lub ich rezultat jest przekazywany wyłącznie przy pomocy tych środków. Telemedycyna ewidentnie spełnia ten warunek.

Jednakże przepis wprowadza też drugą przesłankę zwolnienia, odsyłając do poz. 37 załącznika do rozporządzenia. Mianowicie zwolnienie stosuje się, jeżeli „świadczący usługę otrzyma w całości zapłatę za wykonaną czynność za pośrednictwem poczty, banku lub spółdzielczej kasy oszczędnościowo-kredytowej” na rachunek bankowy lub w SKOKu, „a z ewidencji i dowodów dokumentujących jednoznacznie wynika, jakiej konkretnie czynności dotyczyła”.

Jak to się ma do telemedycyny?

Portale do telemedycyny najczęściej nie pośredniczą w płatnościach, co znaczy, że otrzymujecie je bezpośrednio od klienta. Zapłata następuje przy pomocy PayU, BLIKa, Revoluta, kartą lub przelewem. Przelew nie budzi wątpliwości, jednak czy pozostałe metody pozwalają uzyskać zwolnienie?

Tak. W interpretacji indywidualnej 0111-KDIB3-2.4012.436.2017.1.ASZ z 6 listopada 2017 r. Dyrektor Krajowej Administracji Skarbowej potwierdził, że płatności przez platformy takie jak PayU czy Przelewy24 spełniają przesłanki do zwolnienia, gdyż następują za pośrednictwem banku, a otrzymujący płatność posiada dokumenty identyfikujące jednoznacznie usługę. (Podobnie wypowiedział się Dyrektor Izby Skarbowej w Warszawie w interpretacjach: 0111-KDIB3-2.4012.436.2017.1.ASZ, IPPP2/4512-128/15-6/RR, IPPP2/443-542/14-2/MT/DG, IPPP2/443-1127/13-2/KOM). Przesłanki spełni zatem także BLIK oraz Revolut. W odniesieniu do kart płatniczych, gdy płatność pobierana jest internetowo, Dyrektor KAS również potwierdził stosowanie zwolnienia – interpretacja indywidualna z 1 lutego 2018 r., 0115-KDIT1-1.4012.867.2017.1.AJ.

A zatem udzielając teleporad nie musicie się martwić kupnem kasy fiskalnej. Przepisy zwalniają Was z tego obowiązku. Pamiętajcie, że dotyczy to tylko świadczeń udzielonych w całości na odległość.

 

P.S. Bardziej dociekliwi zauważą, że powołane w tekście interpretacje zostały wydane przed wejściem w życie obecnego rozporządzenia w sprawie zwolnień. Spieszymy wyjaśnić: te rozporządzenia są wydawane na czas określony. Poprzednie wersje, obowiązujące w czasie wydania tych interpretacji, zawierały zapisy identyczne z poz. 37 załącznika do obecnego ZwolnieniaR.

Dodatek do wynagrodzenia? Roszczenie do ministra zdrowia

Z dniem 30 kwietnia 2020 r. weszło w życie rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie standardów w zakresie ograniczeń przy udzielaniu świadczeń opieki zdrowotnej pacjentom innym niż z podejrzeniem lub zakażeniem wirusem SARS-CoV-2 przez osoby wykonujące zawód medyczny mające bezpośredni kontakt z pacjentami z podejrzeniem lub zakażeniem tym wirusem (Dz.U. z 2020 r. poz. 775). Rozporządzenie wprowadza znaczne ograniczenia dotyczące pracy w wielu miejscach dla pracowników medycznych, którzy udzielają świadczeń pacjentom z podejrzeniem lub zakażeniem wirusem SARS-CoV-2.
 

W skrócie:

  • Rozporządzenie z 28 kwietnia 2020 r. zakazuje medykom pracującym z pacjentami COVID+ pracy z innymi pacjentami.
  • Minister Zdrowia zapowiedział dodatki do wynagrodzenia dla medyków objętych zakazem.
  • Dodatki zostały wprowadzone poleceniem ministra, które nie jest źródłem prawa.
  • Naszym zdaniem minister złożył jednak przyrzeczenie publiczne i jego dochowania można dochodzić przed sądem.
  • Roszczenia przysługują każdemu, kto został pokrzywdzony przy wyliczaniu lub przyznawaniu dodatków.

Jednostronne rozporządzenie

Rozporządzenie z 28 kwietnia 2020 r. szczegółowo reguluje kto, w jakim okresie i na jakich zasadach będzie objęty zakazem pracy z pacjentami niezakażonymi SARS-CoV-2. Nie ma w nim jednak ani słowa o rekompensacie w postaci dodatków do wynagrodzenia, które zapowiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski. 20 kwietnia 2020 r. wraz z projektem rozporządzenia MZ opublikowało projekt polecenia, które minister miał wydać prezesowi NFZ oraz opis dodatków przewidzianych dla medyków. Czytaliśmy, że dodatek ma wynosić 50% wynagrodzenia ze szpitala jednoimiennego albo 80% wynagrodzenia z pozostałych miejsc pracy.

Rozporządzenie weszło w życie w niezmienionym kształcie, a NFZ 30 kwietnia 2020 r. rzeczywiście potwierdził wydanie polecenia. Jednak medycy napotkali duży problem. Kierownicy placówek nie wiedzieli jak wyliczyć należne im wynagrodzenia. Czy brać pod uwagę należność brutto, czy netto? Z dodatkami, czy bez? Powstał chaos. Tymczasem pracownicy pozostawali bezradni. Rozporządzenie, czyli jedyny wydany w tej sprawie akt prawny powszechnie obowiązujący, nie mówi nic o rekompensatach ani dodatkach. Nie tworzy zatem podstawy prawnej do roszczeń, które mógłby potem ocenić sąd powszechny. A konflikty z pewnością będą się pojawiać. Co zatem powinni zrobić medycy w razie sporu z pracodawcą?

Odpowiedzialność ministra

W naszej ocenie odpowiedzialność za wypłatę dodatków zgodnie z opublikowanymi zasadami ponosił będzie minister zdrowia. Zastosowanie znajdzie art. 919 § 1 Kodeksu cywilnego dotyczący przyrzeczenia publicznego. Stanowi on: „Kto przez ogłoszenie publiczne przyrzekł nagrodę za wykonanie oznaczonej czynności, obowiązany jest przyrzeczenia dotrzymać.” W doktrynie wskazuje się, że przyrzeczenie może być skierowane do określonej grupy społecznej i może przewidywać nagrodę za działanie stanowiące wypełnienie obowiązku prawnego. Działanie to nie jest świadczeniem w rozumieniu prawnym i może polegać także na zaniechaniu, np. powstrzymaniu się od pracy w innych miejscach niż szpital zakaźny. Przyrzeczenie publiczne rodzi po stronie każdej osoby, która dokonała wymaganej czynności roszczenie o spełnienie przyrzeczenia.

Takim przyrzeczeniem jest w naszej ocenie oświadczenie ministra zdrowia o wprowadzeniu dodatków dla medyków pracujących z chorymi na COVID-19. Zostało wydane publicznie, co można stwierdzić zestawiając wypowiedzi ministra i publikacje na stronach Ministerstwa Zdrowia i NFZ. Określa nagradzaną czynność (przestrzeganie rozporządzenia, czy wręcz samo nim objęcie) oraz nagrodę, czyli dodatki do wynagrodzenia. Minister zobowiązał się, że będą one wypłacane przez szpitale, którym środki na jego polecenie przekaże NFZ. Stosując w drodze analogii art. 391 Kodeksu cywilnego należy uznać, że minister przyjął na siebie odpowiedzialność za wykonanie polecenia i jeśli NFZ lub pracodawca nie wywiążą się ze swego obowiązku poprawnie, za powstałą tak szkodę będzie odpowiadał składający przyrzeczenie minister zdrowia.

Na koniec warto podkreślić negatywną oceną przyjętego przez ministra zdrowia rozwiązania legislacyjnego. Wątpliwości budzi już sama konstytucyjność wprowadzenia tak daleko idących ograniczeń wyboru miejsca pracy i zarobkowania bez wprowadzenia stanu nadzwyczajnego. Całkiem niedopuszczalne w demokratycznym państwie prawnym jest natomiast wprowadzenie ograniczeń w drodze przepisów powszechnie obowiązujących, zaś rekompensat jedynie na zasadzie dobrej woli pana ministra – co nasuwa skojarzenie z czasami słusznie minionymi…

Tekst ukazał się w Dzienniku Gazecie Prawnej w numerze 96 (5249), we wtorek 19 maja 2020 r. z pomocą redakcyjną pani Agaty Szczepańskiej, której serdecznie dziękujemy!

 

P.S.

Już po zatwierdzeniu powyższego tekstu, w dniu 18 maja 2020 r. na stronach NFZ pojawiły się wytyczne co do sposobu wyliczania dodatków (https://www.nfz.gov.pl/aktualnosci/aktualnosci-centrali/dodatkowe-wynagrodzenie-dla-personelu-medycznego-za-prace-w-jednym-miejscu,7721.html). Ich podstawą ma być:

  • 80% wynagrodzenia brutto w innym miejscu pracy
  • 50% wynagrodzenia zasadniczego ze szpitala jednoimiennego.

Jest to istotna zmiana w stosunku do polecenia ministra, gdyż wskazywało ono tylko na procenty. Według NFZ z innego miejsca pracy będzie brane pod uwagę wynagrodzenie całkowite brutto, czyli wynagrodzenie zasadnicze, dodatki stałe oraz dodatki zmienne, zaś dla pracowników szpitali jednoimiennych jedynie wynagrodzenie zasadnicze. Można więc mówić o pewnej dyskryminacji osób pracujących w jednym miejscu. Choć zakaz nie spowodował u nich spadku zarobków, to jednak ograniczył konstytucyjne prawo wyboru miejsca pracy. Jest zatem bardzo prawdopodobne, że część pokrzywdzonych medyków zdecyduje się dochodzić sprawiedliwości przed sądem.

Urlop w czasie epidemii?

W ostatnim czasie pojawia się wiele pytań związanych z urlopami pracowników służby zdrowia w czasie epidemii. Niektóre placówki zmuszają pracowników do wykorzystywania urlopów, inne żądają szybkiego zakończenia wypoczynku i powrotu do pracy. Czy pracodawca ma prawo dowolnie rozporządzać urlopem pracownika?

W tym artykule piszemy o możliwości skierowania pracowników medycznych na przymusowy urlop, wykorzystaniu urlopu zaległego, wezwaniu do pracy w trakcie urlopu w czasie epidemii.
 

W skrócie:

  • Pracownikowi przysługuje prawo do wielu rodzajów urlopu, a obowiązkiem pracodawcy jest udzielić ich, jeśli to tylko możliwe.
  • Nowe regulacje liberalizują zasady udzielania i odwoływania urlopów w czasie epidemii przez niektórych pracodawców, także w branży zdrowotnej.
  • Pracodawca nie ma jednak prawa dowolnie odwołać pracownika lub odmówić mu urlopu. Jego działanie musi być uzasadnione sytuacją i uwzględniać konstytucyjne prawa pracownika.
  • Za bezprawne odwołanie z urlopu pracownikowi może przysługiwać odszkodowanie lub zadośćuczynienie.

Ten sam szpital, różne prawa

Sytuacja pracowników zależna jest od formy zatrudnienia. Inne prawa i obowiązki będą miały osoby zatrudnione na umowę o pracę, a inne pracownicy świadczący pracę na podstawie kontraktu czy innej umowy cywilnoprawnej. Ci pierwsi podlegają bowiem przepisom prawa pracy, a drudzy prawa cywilnego.

Pracownicy kontraktowi

Co do zasady pracownikom zatrudnionym na kontrakcie lub innej umowie cywilnoprawnej urlop nie przysługuje, a czas i harmonogram pracy reguluje wiążąca strony umowa. Umowa ta jest zgodnym wyrazem woli dwóch równorzędnych i niezależnych podmiotów. Najczęściej określa tylko liczbę godzin oraz odsyła do harmonogramu pracy uzgodnionego przez strony. Pamiętajcie, że kontrakt obowiązuje w dwie strony – placówka nie tylko może wymagać pracy przez ustaloną liczbę godzin, ale też ma obowiązek te godziny zapewnić. W praktyce oznacza to, że szpital nie zawsze może Was zwolnić od świadczenia usług według swego uznania, a jeśli już uzgodnicie przerwę wypoczynkową, to nie może jednostronnie zmienić tego harmonogramu. Pamiętajcie jednak, że kluczowa jest treść umowy i może ona inaczej kształtować Wasze prawa. Ile placówek, tyle kontraktów.

Urlopy w Kodeksie pracy

Inaczej sprawa ma się z pracownikami zatrudnionymi na umowę o pracę. Każdemu pracownikowi przysługuje prawo do corocznego, nieprzerwanego, płatnego urlopu wypoczynkowego (art. 152 § 1 KP) Co do zasady datę urlopu pracownik i pracodawca powinni ustalić wspólnie (art. 163 KP). Pracownik ma jednak prawo do 4 dni urlopu na żądanie rocznie (art. 167(2) KP). Pracodawca ma zaś obowiązek udzielić mu urlopu wypoczynkowego w tym roku, w którym pracownik nabył do niego prawo (art. 161 KP).

Prawo do urlopu nie jest bezwzględne. Na bazie dotychczasowych przepisów pracodawca mógł bez zgody pracownika:

  1. Przesunąć zaplanowany urlop wypoczynkowy ze względu na swoje szczególne potrzeby, jeżeli nieobecność pracownika spowodowałaby poważne zakłócenia toku pracy (art. 164 § 2 KP);
  2. Odwołać pracownika z urlopu, gdy jego obecności w zakładzie wymagały okoliczności nieprzewidziane w chwili rozpoczynania urlopu, pokrywając koszty związane z odwołaniem (art. 167 KP);
  3. Wysłać pracownika na zaległy urlop do 30 września następnego roku kalendarzowego, jeśli pracodawcy i pracownikowi nie udało się wspólnie ustalić terminu urlopu zaległego (art. 168 KP);
  4. Wysłać pracownika na przysługujący mu urlop w okresie wypowiedzenia (art. 167(1) KP).

Prawo pracy przewiduje też inne rodzaje urlopu niż wypoczynkowy: bezpłatny (174 KP), macierzyński (180 KP), rodzicielski (art. 182(1a) KP), ojcowski (art. 182(3) KP) z tytułu przysposobienia dziecka (art. 183 KP), wychowawczy (art. 186 KP), szkoleniowy (art. 103(1) KP), na opiekę nad dzieckiem (art. 188 KP), na poszukiwanie pracy (art. 37 KP), okolicznościowy w związku ze ślubem, narodzinami dziecka, weselem dziecka lub śmiercią bliskiej osoby (§ 15 rozporządzenia MPiPS z 15 maja 1996 r., t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 1632).

Dodatkowe uprawnienia pracodawcy w czasie epidemii

W stanie epidemii niektórzy pracodawcy zyskali nowe, bardzo kontrowersyjne uprawnienia w zakresie urlopów na podstawie art. 15x § 3 pkt 2) ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U. poz. 374 z późn. zm., dalej „Specustawa”). I tak w czasie epidemii COVID-19 pracodawca ma prawo: odmówić udzielania urlopu, przesunąć urlop lub odwołać pracownika z urlopu. Zwróćcie uwagę, że przepis nie wymienia żadnych dodatkowych przesłanek, np. nieprzewidzianych okoliczności jak w art. 167 KP lub szczególnych potrzeb pracodawcy jak w art. 164 KP. Nie oznacza to jednak dowolności, o czym dalej.

Czy nowa regulacja dotyczy podmiotów leczniczych?

Wspomniana ustawa w art. 15x wskazuje, że powyższe uprawnienia przysługują m. in.:

  1. Przedsiębiorców zapewniających funkcjonowanie systemów i obiektów infrastruktury krytycznej (art. 15x ust. 2 pkt 1) lit. a) Specustawy);
  2. Podwykonawców lub dostawców, którzy nie są częścią infrastruktury krytycznej, ale są kluczowi dla zachowania ciągłości działania infrastruktury krytycznej (art. 15x ust. 2 pkt 2) Specustawy);
  3. Przedsiębiorcy, w stosunku do którego Minister Zdrowia wydał polecenie w związku z przeciwdziałaniem COVID-19 (art. 15x ust. 2 pkt 4) Specustawy);
  4. Przedsiębiorcy działającego na obszarze lub na terenie obiektu ważnego dla bezpieczeństwa publicznego (ust. 2 pkt 6) Specustawy)

Infrastruktura krytyczna obejmuje m.in. systemy ochrony zdrowia, ratownicze, stosowania substancji chemicznych i promieniotwórczych oraz wchodzące w ich skład obiekty, w tym usługi kluczowe dla bezpieczeństwa państwa i jego obywateli oraz służące zapewnieniu sprawnego funkcjonowania organów administracji publicznej (ustawa z dnia 26 kwietnia 2007 r. o zarządzaniu kryzysowym (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 1398 z późn. zm.)). Wykaz obiektów infrastruktury krytycznej znajduje się w załączniku do Narodowego Programu Ochrony Infrastruktury Krytycznej (https://rcb.gov.pl/infrastruktura-krytyczna/) i jest dokumentem niejawnym. W wykazie z pewnością mogą znaleźć się niektóre szpitale, laboratoria i stacje ratownictwa medycznego.

Sformułowanie przepisu sieje zamęt i nawet prawnicy nie są pewni, kto ma prawo odwołać pracowników, a kto nie. Pamiętajcie, że co do zasady i tak powinniście się stawić, jeśli pracodawca odwoła Was z urlopu, nawet gdy nie zgadzacie się z jego decyzją. Brak wykonania legalnego polecenia służbowego wiązać się może z odpowiedzialnością dyscyplinarną pracownika (art. 108 KP). Może też być uznany za ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych i prowadzić do rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia (art. 52 § 1 pkt 1) KP). Ponieważ „na gorąco” często nie mamy pełnego oglądu sytuacji, zdecydowanie bezpieczniej jest wykonać polecenie, a potem dochodzić swoich praw od pracodawcy. Mówimy tu o odszkodowaniu i zadośćuczynieniu za niesłuszne wezwanie do pracy.

Jak można się bronić?

Prawo do urlopu i dni wolnych od pracy zapewnia art. 66 § 2 Konstytucji RP. Zgodnie zaś z art. 31 Konstytucji RP ograniczenia konstytucyjnych praw i wolności muszą być proporcjonalne, tj. niezbędne do ochrony interesu publicznego, dla którego są wprowadzane oraz pozostawać w odpowiedniej proporcji do ciężarów nakładanych na obywatela.

Choć ograniczenie urlopów w czasie epidemii jest dopuszczalne, pracodawca nie może korzystać z niego dowolnie. Jego działania muszą być uzasadnione istniejącą sytuacją. W innym przypadku będą stanowiły tzw. nadużycie prawa (art. 8 KP) i zostaną uznane za bezprawne.

Naszym zdaniem pracodawca może ograniczyć Wasze urlopy, jeżeli do pracy rzeczywiście potrzebni są wszyscy, albo istnieje uzasadniona obawa, że będą potrzebni w najbliższym czasie. Nie można korzystać z tego przepisu do ochrony przed niekonkretnym, abstrakcyjnym zagrożeniem!

Art 15x § 3 pkt 2) mówi o odmowie lub przesunięciu urlopu wypoczynkowego, na żądanie, bezpłatnego i innego. Czyli właściwie każdego, czy tak? Nie do końca. Tutaj również obowiązuje proporcjonalność. Na pewno w ostatniej kolejności mogą być odwoływane osoby przebywające na urlopie wychowawczym i związanym z przysposobieniem (adopcją) dziecka, a dopuszczalność odwołania z urlopu macierzyńskiego jest wątpliwa. Wynika to z zasady ochrony macierzyństwa i rodzicielstwa – art. 18 Konstytucji RP. Zawsze należy brać pod uwagę posiadane przez pracodawcę informacje na temat urlopu pracownika: jego długość, przyczynę, okoliczności, trudności związane z powrotem.

Pamiętajcie, że odwołując z urlopu pracodawca musi Wam dać rozsądny czas na stawienie się w pracy. Będzie on zależał od sytuacji – jeśli odpoczywacie w domu, na pewno stawicie się szybciej, niż wracając zza granicy. Zastosowanie znajdzie też art. 167 § 2 KP, który każe pracodawcy pokryć koszty bezpośrednio związane z odwołaniem, np. zwrócić koszty podróży oraz cenę usług turystycznych, biletów i innych atrakcji, które opłaciliście sobie z góry i nie możecie uzyskać zwrotu ceny.

Roszczenia

Jeżeli odwołanie z urlopu było niesłuszne (jak pisaliśmy, stawić się i tak trzeba), możecie dochodzić odszkodowania także za inne koszty – np. gdy w trakcie bezpłatnego urlopu planowaliście pracować w innym miejscu, pracodawca powinien pokryć Wasze straty. Jeżeli odwołanie będzie całkowicie bezpodstawne, a zarazem dotkliwe dla Was (poczujecie się potraktowani przedmiotowo, wykorzystani, odczujecie to jako wykorzystywanie dodatkowej „władzy” pracodawcy) można też będzie mówić o zadośćuczynieniu za naruszenie Waszej godności, a być może i zdrowia psychicznego.

Podsumowanie

Urlop jest prawem pracownika, lecz na sposób jego udzielenia duży wpływ ma pracodawca. W czasie epidemii wielu pracodawców w branży zdrowotnej otrzymało radykalne uprawnienie odwoływania pracowników z urlopu i przesuwania już zaplanowanych dni wolnych. Pamiętajcie jednak, że pracodawca nie może tego robić dowolnie – jego działania muszą być zgodne z celem ustawy, tj. być niezbędne do zapewnienia bezpieczeństwa pacjentów. Pracodawca nie może z tego uprawnienia korzystać na niekonkretny wszelki wypadek lub według swego widzimisię. Jeżeli tak postąpi, naraża się na wypłatę odszkodowań i zadośćuczynień. A my chętnie pomożemy Wam ich dochodzić.

Telemedycyna w stacjach dializ

Rozporządzeniem Ministra Zdrowia zmieniającym rozporządzenie w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (Dz.U. z 2020 r. poz. 612) wprowadzono możliwość udzielania przez lekarzy świadczeń przy dializach „za pośrednictwem systemów teleinformatycznych”. Wyjaśniamy co to oznacza.
Zmiany dotyczą sposobu udzielania świadczeń przy hemodializach i hemodiafiltracji (HDF). Zgodnie ze zmienianym rozporządzeniem Ministra Zdrowia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu AOS, przy hemodializie lub hemodiafiltracji w normalnej sytuacji powinien być obecny lekarz w trakcie specjalizacji lub ze specjalizacją z zakresu nefrologii (nefrologii dziecięcej) oraz lekarz internista lub pediatra. Powinna być obecna także pielęgniarka posiadająca stosowne kwalifikacje.

W stanie epidemii ustawodawca dopuścił, by lekarz swoje obowiązki pełnił przez Internet lub telefonicznie, jeżeli:

  1. Przy pacjencie będzie obecna pielęgniarka z właściwymi kwalifikacjami,
  2. Nie będzie to zagrażało życiu pacjenta lub pogorszeniem stanu jego zdrowia.

Kierownicy niektórych placówek mogliby dojść do wniosku, że dializy obsłuży zatem pielęgniarka, a lekarz będzie dyżurował pod telefonem. Nic bardziej mylnego!

Pamiętajcie, że z pacjentem należy przeprowadzić wywiad i badanie przedmiotowe przed, w trakcie i po dializie. Pełną morfologię należy zlecić pacjentowi raz w miesiącu, rozporządzenie nakazuje też wykonywać okresowo:

  • oznaczenie poziomu sodu, potasu, wapnia, fosforu, spKt/V lub URR – co najmniej raz w miesiącu,
  • oznaczenie poziomu transaminazy, fosfatazy alkalicznej, wysycenia transferryny – co najmniej raz na 3 miesiące,
  • oznaczenie poziomu PTH, ferrytyny – co najmniej raz na 6 miesięcy,
  • badanie RTG klatki piersiowej – co najmniej raz w roku.

Inne badania w zależności od potrzeb. Nie trzeba przypominać, że badania zleca lekarz. Ma on też obowiązek zbadania każdego pacjenta w formie teleporady z pomocą pielęgniarki.

Pamiętajcie więc, że udział lekarza w dializowaniu nie uległ zmianie w żadnym stopniu, zmieniła się tylko forma. Szczególnie pielęgniarki prosimy, aby nie dały się przekonać do samodzielnego rozpoczynania dializowania, bo niemal na pewno narażą się na odpowiedzialność, jeśli pojawią się powikłania.

Tarcza antykryzysowa dla medyków

Dziś postanowiliśmy podsumować w jednym miejscu wszystkie rozwiązania tarcz antykryzysowych, z których mogłaby skorzystać większość lekarzy, pielęgniarek i innych osób wykonujących zawody medyczne zatrudnionych na kontraktach. Oto efekty naszej pracy.
 

W skrócie:

  • Przedsiębiorca może otrzymać zwolnienie ze składek ZUS za marzec, kwiecień i maj 2020 r.
  • Świadczenie postojowe trzykrotnie może otrzymać przedsiębiorca, którego przychody spadły o ponad 15% i sytuacja nie poprawiła się w kolejnych miesiącach.
  • Dofinansowanie kosztów działalności gospodarczej jest zależne od spadku dochodów o ponad 30% i wynosi między 1 300 zł a 2 340 zł miesięcznie przez 3 miesiące.
  • Osoby prowadzące działalność gospodarczą mogą uzyskać pożyczkę w wysokości 5 000 zł. Jeżeli nie zamkną działalności w ciągu trzech miesięcy, na ich wniosek zostanie ona umorzona.
  • Dodatkowy zasiłek opiekuńczy przysługuje jednemu z rodziców dziecka do 8 roku życia lub niepełnosprawnego do 18 roku życia lub opiekunowi niepełnosprawnej osoby dorosłej – na okres, w którym nie można jej inaczej zapewnić opieki – obecnie maksymalnie do 24 maja 2020 r.

Zwolnienie ze składek ZUS

Zwolnienie ze składek ZUS to jedyne świadczenie tarczy antykryzysowej, które nie jest uzależnione od spadku przychodów. Może je uzyskać osoba prowadząca działalność gospodarczą niezatrudniająca pracowników, jeżeli była zgłoszona jako płatnik składek przed 1 kwietnia 2020 r. Nie ma znaczenia, czy posiada też inne tytuły ubezpieczenia – wówczas wniosek dotyczy tylko tych składek, które przedsiębiorca opłaca sam.

Zwolnienie odnosi się do składek społecznych, zdrowotnej i na Fundusz Pracy i przysługuje za marzec, kwiecień i maj 2020 r. Dotyczy składek w wysokości należnej od najniższej podstawy wymiaru, co oznacza, że jeśli dobrowolnie płacicie wyższe składki, zwolnienie obejmie tylko ich część należną od najniższej podstawy wymiaru. Zwolnienie może być przyznane, jeśli przychód w pierwszym miesiącu, za który składany jest wniosek, nie był wyższy niż 15 681 zł. Przychód w kolejnych miesiącach nie jest już brany pod uwagę. Np. jeśli w marcu zarobiliście 16 000 zł, w kwietniu 15 000 zł, a w maju 19 000 zł, to możecie złożyć wniosek za kwiecień i maj.

Aby uzyskać zwolnienie, należy złożyć wniosek do ZUS w terminie do 30 czerwca 2020 r., dotyczy to składek za wszystkie miesiące. Wniosek składa się na formularzu RDZ. Można go także złożyć przez platformę ZUS PUE, logując się za pomocą profilu zaufanego (link tutaj: https://www.zus.pl/portal/logowanie.npi). We wniosku trzeba będzie podać m. in. wysokość przychodu w pierwszym miesiącu objętym zwolnieniem).

Jeżeli przesyłacie do ZUS deklaracje rozliczeniowe, musicie to też robić w okresie zwolnienia – to bardzo ważne, gdyż jest to warunkiem zwolnienia ze składek.

Składki za okres zwolnienia uznaje się za opłacone. Zachowacie też prawa z ubezpieczenia zdrowotnego.

Podstawa prawna: art. 31zo – 31zl ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. z 2020 r. poz. 374 z późn. zm., dalej „KoronawirusU”).

Świadczenie postojowe

Świadczenie postojowe przysługuje tylko osobom, które mają własną działalność gospodarczą (np. zatrudnionym na kontrakcie), a także osobom zatrudnionym na umowy cywilnoprawne, niezależnie od posiadania działalności. Świadczenie nie przysługuje, jeżeli posiadacie inny tytuł ubezpieczenia, czyli np. poza kontraktem macie też umowę o pracę.

Osoba, która prowadzi działalność gospodarczą, może otrzymać postojowe, jeśli zawiesiła działalność po 31 stycznia 2020 r. Jeżeli tego nie zrobiła, otrzyma świadczenie, jeśli w miesiącu poprzedzającym złożenie wniosku uzyskała przychód o co najmniej 15% niższy niż w miesiącu jeszcze wcześniejszym. Przykładowo jeżeli o postojowe występujecie w maju, przychód w kwietniu musi być o minimum 15% mniejszy niż w marcu. Dyskusyjne jest, czy muszą to być kolejne miesiące i czy muszą być bezpośrednio poprzedzające wniosek. ZUS uważa, że tak, my że nie, gdyż nie wynika to z przepisów.

Przedsiębiorcy składają wniosek bezpośrednio do ZUS. Mogą to zrobić za pośrednictwem platformy PUE ZUS (link tutaj: https://www.zus.pl/portal/logowanie.npi), logując się profilem zaufanym. We wniosku trzeba będzie podać m. in. numer konta do wypłaty postojowego i wysokość przychodu w dwóch ostatnich miesiącach przed miesiącem złożenia wniosku (np. w marcu i kwietniu, jeśli wniosek składamy w maju).

Osoby zatrudnione na umowy cywilnoprawne, nieprowadzące działalności gospodarczej otrzymają świadczenie postojowe, jeżeli zawarły umowę przed 1 kwietnia 2020 r. oraz ich przychód nie przekraczał kwoty 15 681 zł. Osoby te mogą wystąpić o postojowe, jeżeli zawarta umowa przynajmniej w części nie jest wykonywana (np. węższy zakres usług albo zupełny brak pracy). Zatrudnieni w tej formie składają wniosek za pośrednictwem zleceniodawcy.

Świadczenie postojowe wynosi 80% minimalnego wynagrodzenia, czyli 2 080 zł. Jednak jeżeli osoba zatrudniona na umowę cywilnoprawną w miesiącu przed złożeniem wniosku zarabiała mniej niż 50% minimalnego wynagrodzenia za pracę, to świadczenie postojowe będzie równe zarobkom z tej umowy (umów).

Postojowe można otrzymać maksymalnie 3 razy. Podstawą do kolejnych wypłat jest brak poprawy sytuacji. Wnioski można składać do końca czerwca. Ustawa pośrednio wyklucza możliwość ubiegania się o świadczenie „za poprzedni miesiąc”, gdyż nie jest ono przypisane do konkretnego miesiąca. Dlatego jeżeli przegapiliście postojowe w kwietniu, możecie o nie wystąpić tylko w maju, a potem w czerwcu.

Podstawa prawna – art. 15zq – 15zza KoronawirusU.

Dofinansowanie kosztów działalności gospodarczej

Dofinansowanie mogą uzyskać osoby, które prowadziły działalność gospodarczą i nie zatrudniały pracowników. Przysługuje wówczas, gdy wystąpił spadek obrotów gospodarczych (czyli „sprzedaży towarów lub usług w ujęciu ilościowym lub wartościowym” – co dla Was oznacza przede wszystkim spadek przychodów lub zmniejszenie czasu pracy). Spadek ten ustala się porównując sumę przychodów z 2 kolejnych miesięcy po 1 stycznia 2020 r. (nie muszą to być miesiące kalendarzowe, mogą być dowolnie wybranie 2 kolejne 30-dniowe okresy, np. 14 lutego – 15 marca oraz 16 marca – 15 kwietnia) z sumą przychodów w tych samych okresach z 2019 r.

Dofinansowanie wynosi miesięcznie:

  • gdy Wasze przychody spadły o min. 30% – 1 300 zł
  • gdy Wasze przychody spadły o min. 50% – 1 820 zł
  • gdy Wasze przychody spadły o min. 80% – 2 340 zł

Dofinansowanie można pobierać maksymalnie przez 3 miesiące od dnia złożenia wniosku, choć okres ten może zostać przedłużony przez Radę Ministrów. W okresie dofinansowania nie możecie zamknąć działalności gospodarczej.

Wniosek o dofinansowanie składa się do starosty za pośrednictwem Powiatowego Urzędu Pracy. Przyznanie dofinansowania następuje w drodze umowy ze starostą. Całość można załatwić przez stronę praca.gov.pl (link TUTAJ).

Podstawa prawna – art. 15zzc KoronawirusU.

Pożyczka na pokrycie bieżących kosztów prowadzenia działalności gospodarczej

Pożyczkę może otrzymać osoba prowadząca działalność gospodarczą, która jest mikroprzedsiębiorcą (co oznacza, że zatrudniała w ciągu roku średni poniżej 10 osób i jej obrót netto ani suma aktywów w bilansie w ciągu roku nie przekroczyły 2 000 000 EUR). Pożyczka wynosi do 5 000 zł i ma stałe oprocentowanie roczne wynoszące 0,05 stopy redyskonta weksli NBP (co wynosi obecnie 0,0275%).

Okres spłaty pożyczki wynosi do 12 miesięcy z karencją w spłacie kapitału i odsetek wynoszącą 3 miesiące od dnia jej udzielenia. Jest to istotne, bo również przez 3 miesiące od dnia udzielenia pożyczki powinniście prowadzić działalność gospodarczą, by następnie złożyć wniosek o jej umorzenie.

Pożyczkę otrzymacie zawierając umowę ze starostą. Podobnie jak przy dofinansowaniu kosztów działalności, możecie to załatwić przez stronę praca.gov.pl (link TUTAJ)

Podstawa prawna – art. 15zzd KoronawirusU.

Dodatkowy zasiłek opiekuńczy

Dodatkowy zasiłek opiekuńczy przysługuje, jeżeli musicie sami opiekować się dzieckiem gdyż żłobek, klub dziecięcy, przedszkole, szkoła lub inna placówka do której chodzi Wasze dziecko została zamknięta albo po otwarciu placówka ta działa w ograniczonym zakresie (np. przyjmują tylko niektóre dzieci). Przyczyną może też być brak możliwości sprawowania opieki przez nianię.

Zasiłek przysługuje na dzieci, które nie ukończyły 8 roku życia (ukończenie następuje z początkiem dnia urodzin) oraz na dzieci, które mają orzeczoną niepełnosprawność (takie „ogólne” orzeczenie wydaje się dla dzieci do 16 roku życia) lub mają orzeczoną niepełnosprawność umiarkowaną lub znaczną – do ukończenia 18 roku życia.

Jeżeli macie pod opieką dorosłą osobę niepełnosprawną również możecie uzyskać zasiłek. Przysługuje on wtedy, gdy placówka do której ona uczęszcza (szkoła, ośrodek rewalidacyjno-wychowawczy, ośrodek wsparcia, warsztat terapii zajęciowej lub inna placówka dziennego pobytu dla tej osoby) została zamknięta, albo jest już otwarta, lecz nie może zapewnić opieki, bo jej funkcjonowanie jest ograniczone.

Początkowo dodatkowy zasiłek przysługiwał w wymiarze 14 dni, ale był trzykrotnie wydłużany. Obecnie przysługuje tak długo, jak długo nie możecie sprawować opieki nad dzieckiem, maksymalnie do 24 maja 2020 r.

Pamiętajcie, że to „dodatkowy” zasiłek, a więc nie uszczupla prawa do „zwykłego” zasiłku opiekuńczego.

Bardzo istotne jest również to, że będąc na zwolnieniu na opiekę nad dzieckiem możecie pracować na dyżurach medycznych, ale tylko poza godzinami pracy. Jeżeli więc zwyczajowo na Waszym oddziale dyżurni pracują od rana i potem zostają – pamiętajcie, żeby ustalić inny grafik i zacząć dyżur właśnie po zakończeniu zwykłego czasu pracy.

Zasiłek może pobierać tylko jedno z rodziców, niezależnie od liczby dzieci. Do zasiłku są uprawnieni zarówno pracownicy etatowi, jak i kontraktowi.

Aby otrzymać zasiłek, wystarczy złożyć do swojego płatnika składek (pracodawcy, zleceniodawcy) oświadczenie o sprawowaniu opieki nad dzieckiem (LINK).

Podstawa prawna: art. 4 i 4b § 1 KoronawirusU.

COVID-19 jako choroba zawodowa

W ostatnim czasie pojawia się coraz więcej pytań, czy COVID-19 jest chorobą zawodową. Z naszych doniesień wynika, że pracodawcy często nie chcą zgłaszać zachorowania na COVID-19 jako choroby zawodowej. Czy mają do tego prawo? Czy...

Telemedycyna a kasa fiskalna

Izolacja społeczna wprowadzona w czasie epidemii spowodowała znaczny wzrost zainteresowania telemedycyną. Objęło ono zarówno sektor publicznych, jak i prywatnych usług zdrowotnych, wskutek czego wzrosło zainteresowanie internetowymi...

Telemedycyna w stacjach dializ

Rozporządzeniem Ministra Zdrowia zmieniającym rozporządzenie w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (Dz.U. z 2020 r. poz. 612) wprowadzono możliwość udzielania przez lekarzy świadczeń przy...

Tarcza antykryzysowa dla medyków

Dziś postanowiliśmy podsumować w jednym miejscu wszystkie rozwiązania tarcz antykryzysowych, z których mogłaby skorzystać większość lekarzy, pielęgniarek i innych osób wykonujących zawody medyczne zatrudnionych na kontraktach. Oto...

Jak bronić się przed hejtem

W czasie epidemii w kierunku medyków płyną słowa uznania. #Bohaterwmasce, „dziękujemy!” – a za nimi także wielka pomoc od przedsiębiorców, organizacji pozarządowych i zwykłych ludzi. Jednak istnieje też „ciemna strona mocy”. W ostatnich...

Kwarantanna personelu na oddziale

W tej chwili załogi kilku oddziałów szpitalnych i domów pomocy społecznej w całej Polsce odbywają kwarantanny w swoich placówkach. Budzi to oczywiste kontrowersje, ale i unaocznia konflikt interesów i wartości powstały w takiej...